Tradycyjna nazwa zmiennocieplnych kręgowców wodnych oddychających skrzelami

Uwaga! Ostrzegam, że następny wpis będzie najwcześniej w niedzielę – można sobie spokojnie, powolutku przeczytać. Nie spieszyć się, wnikliwie obejrzeć.

Moi znajomi mają ze mną problem. To znaczy, problemów jest pewnie więcej (na przykład moje domatorstwo ;P), ale dziś skupmy się na jednym – moim jadłospisie. Otóż w tej dziedzinie mam swoje surowe zasady i bardzo ograniczone preferencje. Nikt normalny nie pamięta, co ja ostatecznie jem, a czego nie, więc rzadko komu udaje się mnie solidnie ugościć i zadowolić ciepłą strawą. Nie będę dziś wchodzić w szczegóły – wolę dawkować swoje dziwactwa, więc poprzestanę na jednym rodzaju żywności (to wierzchołek góry lodowej).

Tak już mam, że nie jem ryb. Uściślając – nie tylko ryb, ale niczego, co pływało (mam na myśli kalmary, krewety i inne ohydztwa). Nie znoszę. Fuj. Zawsze tak miałam, choć moim pierwszym smakowym wspomnieniem z dzieciństwa jest smażona flądra znad Bałtyku. Widocznie ta jedna flądra przekroczyła limit morskich zwierzaków przeznaczonych na całe moje życie. Ale za to spodobał mi się dziś wystrój knajpy serwującej fish & chips, rzecz jasna brytyjskiej. Na fryteczki mogłabym się przejść.

via desiretoinspire.net

Deser – żelkowa rybka jako przykład ryby, którą mogłabym w ostateczności pochłonąć.

via candyblog.net

Reklamy

2 thoughts on “Tradycyjna nazwa zmiennocieplnych kręgowców wodnych oddychających skrzelami

Wymerdaj komentarz ;D

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s